Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylikony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylikony. Pokaż wszystkie posty

5 września 2012

czego nie stosuję na swoich włosach.

Postanowiłam napisać bloga, w którym przedstawię wam w punktach czynności, których unikam żebym im nie zaszkodzić, a wręcz przeciwnie. Oczywiście nie jest tak, że od zawsze, ale od kiedy  zainteresowałam się bardziej tematyką włosów. Teraz wiem, że są one szkodliwe dla nich, a ja nie chcę ich na to narażać :))
 A więc na początku napiszę o czymś najistotniejszym dla Naszych kudłaczków:
  • nie ograniczam się tylko do suplementów diety.
Owszem, lubię wspomagać moje włosy suplementami, szczególnie jeśli widzę, że dzieje się z nimi coś niedobrego. Wtedy jest to najprostszy sposób, aby swój organizm nie co wzbogacić o cenne składniki odżywcze. Jednak nie wolno nam zapominać o tym, że to dieta tak naprawdę dostarczy nam tego, co niezbędne. Witaminy z pokarmów są o wiele łatwiej przyswajalne dla Nas, dlatego też tabletki są tylko uzupełnieniem. Warto się zdrowo odżywiać. Nie jest to tylko dobre dla naszych włosów, ale dla całego organizmu!

  •  zrezygnowałam z sylikonów.
 Tak, zrezygnowałam z nich dopiero miesiąc temu, a już uważam, że był to strzał w dziesiątkę! Powiem szczerze, po ich odstawieniu i umyciu włosów byłam przerażona! Wielki puch, włosy suche, jakieś takie bez życia, matowe. Jednak stosowanie odpowiednich odżywek, masek i olejów spowodowało, że moje włosy dzisiaj są o niebo lepsze, od tych sprzed używania sylikonów. Najbardziej mnie cieszy fakt, że to dopiero początek mojej naturalnej pielęgnacji, a są już naprawdę fajne efekty ;)) warto więc spróbować takiej kuracji bez sylikonowej, aby sprawdzić, czy nasze włosy ich potrzebują czy może wręcz przeciwnie!
  • nie ograniczam się tylko do jednego kosmetyku i jednej metody pielęgnacji!
Według mnie nasze włosy lubią różnorodność. Nie oznacza to oczywiście, że mamy mieć całą łazienkę zawaloną co raz to nowszymi specyfikami, bo to bez sensu. Chodzi o to, aby próbować różnych kosmetyków. Jeden sprawi, że nasze włosy zostaną odpowiednio nawilżone, a inny dostarczy nam niezbędnych składników. Zresztą, pewnie nie jedna z Was zauważyła, że po stosowaniu długotrwale np. jednej odżywki, nasze włosy po prostu się do niej przyzwyczają i już nie ma tego efektu kiedy były na początku. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że jeżeli będziemy używały np. odżywki z dużą zawartością protein, to po jakimś czasie zwyczajnie włosy staną się suche, nieświeże, właśnie po przez ich nadmiar. Tak samo bywa z szamponami, nie raz po długotrwałym stosowaniu jednego szamponu, np. zaczyna Nas swędzieć głowa, bądź mamy łupież. Nie bójmy się różnorodności! Nasze włosy potrzebują wielu składników, aby były w pełni zadowolone z pielęgnacji!
  • nie myję włosów w gorącej wodzie!  
 Do mycia włosów korzystam tylko z wody letniej, a szczególnie w ostatniej fazie spłukiwania szamponu - wody chłodnej (ale nie zimnej!) dzięki czemu domykamy nasze łuski włosa, a to ważne, szczególnie w przypadku włosów mocno porowatych.
  • nie suszę włosów po umyciu! 
Nigdy tego nie robiłam! Pozostawiam je do samodzielnego wyschnięcia i dopiero wtedy zaczynam czesać, nigdy jak są mokre, ponieważ wtedy są podatne na zniszczenia mechaniczne i łamliwość.
  • Nie czeszę włosów zwykłymi plastikowymi grzebieniami czy szczotką!
Ja do tego używam swojego cudownego drewnianego grzebienia, o wąsko rozstawionych zębach, kupiony w sklepie internetowym body shop. Jest rewelacyjny! Do tego zakupiłam szczotkę drewnianą z naturalnego włosia dzika i uważam, że teraz czesanie ich jest przyjemnością, a nie bólem  i męczarnią! Do tego włosy się nie elektryzują.
  • nie farbuję!
Co prawda dopiero od ponad roku. Wcześniej farbowałam włosy na czarno. Łatwo więc było o odrosty i ponowne ich farbowanie. Włosy się niszczyły, były suche i matowe. Mało wtedy je pielęgnowałam, więc farba potęgowała ich zniszczenie. Rok temu pomyślałam sobie, że skończę z tym! I co najlepsze, schodziłam z koloru czarnego w sposób naturalny, czyli aż same odrosną. Nie chciałam ich bardziej niszczyć, i co? Jak widzicie już praktycznie mam swoje włosy :) Jestem z tego powodu bardzo dumna i nie chcę już farbować, a już na pewno nie na czarno!  
  • nie prostuję, nie kręcę, nie tapiruję etc.
Z natury moje włosy są proste jak druty i nie mam z nimi najmniejszego problemu! :) Wiele osób wciąż mi tego zazdrości, ja się cieszę, że nie muszę męczyć swoich włosów właśnie prostowaniem, więc doceniam ten fakt :P Kręcić włosów nigdy nie próbowałam, tapirować także, mimo, że mam cienkie włosy, ale i szybko podatne na uszkodzenia.

To tyle jeśli chodzi o moje włosy :) Są to takie najważniejsze czynności, które według mnie mają znaczny wpływ na ich pielęgnację. 

A jak jest z tym  u Was dziewczyny? :)

4 września 2012

Sylikony, czy są takie złe?

Wiem doskonale, że temat sylikonów był już niejednokrotnie poruszany przez blogerki. Jednak jako, że mam swojego bloga, chciałabym o nich co nie co napisać, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z włosomaniactwem, a nie wiedzą za bardzo o co chodzi z sylikonami.

Zacznę więc od tego: co to są sylikony? Oczywiście mogłabym tutaj napisać fachową regułkę, ale sądzę, że wszystko lepiej się rozumie wtedy, kiedy po prostu tłumaczymy na "chłopski rozum". No więc w skrócie - są to substancje, których zadaniem jest wygładzić łuskę włosa tak, że osiągamy pożądany tak przez Nas wszystkie lustrzany efekt zdrowych włosów. Jest to oczywiście efekt tylko iluzoryczny. Sylikony stosowane w nadmiarze powodują oblepienie włosa, oraz utrudniają wchłanianie składników odżywczych. Warto tutaj zwrócić uwagę na te dwa pojęcia i zrozumieć tę 'subtelną' różnicę.

UTRUDNIANIE - CAŁKOWITA BLOKADA

 Na większości for internetowych czy blogach, co raz więcej osób pisze o szkodliwości sylikonów i z nich całkowicie rezygnuje. Jedno jest pewne - nie możemy za zły stan naszych włosów obwiniać tylko ich. Nie popadajmy w paranoję. Pamiętajmy, że sylikony nie tworzą całkowicie nie przepuszczalnej powłoczki na włosie, a jedynie mogą utrudnić wchłonięcie cennych składników. Jeżeli zawsze pielęgnowałyście swoje włosy np. stosując odżywki czy maski, to na pewno włos został odżywiony w jakimś stopniu.

Ale do rzeczy...

Zrezygnowanie z sylikonów musi być przemyślaną decyzją. Za nim to zrobicie, poczytajcie artykuły na ten temat, poznajcie zdanie innych osób. Nie róbcie czegoś tylko dlatego, że "to może jest złe" bo gdzieś tak ktoś powiedział. Jednak gdy już podejmiecie taką decyzję, a przez kilka lat stosowałyście produkty z sylikonami i jednego dnia z nich zrezygnujecie - nie przestraszcie się swojej czuprynki. Nagła, całkowita rezygnacja z sylikonów może wywołać nie mały szok :))) Okazać się może, że nasze włosy są suche, zniszczone, puszące się i rozdwojone. Wtedy trzeba trochę popracować nad naszymi włosami, być systematycznym i mieć cierpliwość, jednak wszystko jest do opanowania! :) Cierpliwość jest tak ważna ponieważ trzeba znaleźć złoty środek na nasze włosy - odpowiedni szampon, odżywka, maska, być może olej jeśli się tym interesujecie, a jak wiemy nie każdemu służy to samo, więc metoda prób i błędów się kłania.

Jeżeli całkowita rezygnacja z sylikonów nie posłużyła Twoim włosom, nie znaczy to, że od teraz jesteś skazana na 'zło konieczne'.

Nie każdej osobie służy całkowity brak sylikonów. Szczególnie osoby z włosami wysoko porowatymi mogą nie być z takiej 'dietki' zadowolone. Na początek więc proponowałabym unikać ich zawartości w szamponach. Dlaczego? Szampon powinien czyścić włosy i skórę głowy, tyle! Więcej od niego nie wymagajmy, bo od tego mamy odżywki, maski i oleje. Stosować możemy je w odżywkach, zwłaszcza kiedy nasze włosy są chropowate, postrzępione. Mała ilość sylikonów sprawi, że załatają takie włosy i uczynią je wygładzonymi, a także go odbudowują. Taka odżywka powinna zawierać składniki nawilżające, odbudowujące i 'przyjazne' sylikony (czyli te, które łatwo usunąć). Jednak należy pamiętać, że sylikony szybko osadzają się na włosach, co powoduje ich obciążenie, a to w konsekwencji może powodować, że nasze włosy będą suche bądź matowe jeśli przedobrzymy z ich ilością (szczególnie tu mowa o włosach cienkich).

Usuwanie nadmiaru sylikonów:

Pamiętaj, że na szczęście włosy z nadmiarem sylikonów można łatwo oczyścić, stosując do tego szampony. Jednak wszystko zależy od tego jakie sylikony stosujesz. Do zmycia jednych wystarczy tylko woda (np. dimethicone copolyol lub sylikony z PEG/PPG w nazwie), do jeszcze innych (dimethicone lub dimethiconol) łagodny szampon, a do tych gorszych (np. simethicone, trimethicone lub cyclomethicone) trzeba użyć specjalnego oczyszczającego szamponu. Takie kuracje oczyszczające powinno się robić raz w tygodniu, nie więcej. Dlaczego? Częste mycie mocnym szamponem włosów, może spowodować ich znaczne przesuszenie od silnej zawartości chemii. Dlatego wszystko trzeba robić z rozsądkiem. Warto też, jeżeli używasz sylikonów - wybierać te lżejsze, które zmywają się wodą, bądź łagodnym szamponem, a unikać tych ciężkich i niepotrzebnie obciążać nimi nasze włosy.

A co z zabezpieczaniem naszych końcówek?

Ja zrezygnowałam z sylikonów w szamponach, odżywkach, maskach, ale jedyny wyjątek stanowią właśnie jedwabie na końcówki, które świetnie je chronią przed uszkodzeniami mechanicznymi, gorącym powietrzem czy wpływem środowiska. Nie zawsze stosuję sylikon na końcówki, bo można zastąpić to innymi kosmetykami (np. olejkiem kokosowym) jednak zdarza mi się i nie mam z tym problemów. Wtedy po prostu jak wyżej napisałam, oczyszczam włosy z ich nadmiaru łagodnym szamponem.

Mi rezygnacja z sylikonów wyszła na dobre. Owszem, po ich całkowitym odstawieniu byłam przerażona moją szopą :) Nie wiedziałam, że mam tak puszące się włosy... lecz teraz są na to sposoby. Ja sobie chwalę naturalną pielęgnację włosów i nie mam zamiaru wracać do sylikonów, ale to nie znaczy, że każdego taka pielęgnacja posłuży. Na pewno warto spróbować, ale nie załamywać się, jeśli nasze włosy potrzebują ich w małej ilości!


 Napiszę jeszcze jedną, istotną informację. Jeżeli wasze włosy są tak samo zniszczone jak przy sylikonach, a zmiana pielęgnacji nie przyniosła żadnych rezultatów - pomyślcie o innych przyczynach takiego właśnie stanu. Nie można wszystkiego zwalać na sylikony. Ja radziłabym wtedy udać się do lekarza i spojrzeć na ten problem z nieco innej perspektywy. Zła dieta, stres, hormony, przebyte infekcje, nieodpowiednie leki - to wszystko ma wpływ na stan naszych włosów.

Jakie jest Wasze zdanie na temat sylikonów w kosmetykach do pielęgnacji włosów?